Promare - Siarkopol na krawędzi
Advertisement
Strona g?ówna
  • Polish
  • English
środa, 08 wrzesień 2010 | arrow Archives arrow Siarkopol na krawędzi
Image





KIGM
Siarkopol na krawędzi Print E-mail

W porcie gdańskim, w różnych jego miejscach, marnują się setki hektarów terenów. Znaczna ich część należy jednak nie do zarządu portu, ale skarbu państwa czy gminy. Zaliczają się do nich tereny będące w użytkowaniu wieczystym Siarkopolu Gdańsk SA.

Fot.: M. Borkowski
Wielka wieża do granulacji siarki zostanie niebawem wysadzona.

Tę istniejącą od ponad 40 lat firmę, która zajmowała się przeładunkami siarki, wyposażono przed laty nader hojnie, przydzielając jej 52 ha gruntów, ulokowanych na prawym brzegu Martwej Wisły, między portem wewnętrznym a zewnętrznym. Przedsiębiorstwo wykorzystywało na swoją działalność produkcyjną niespełna połowę tego obszaru, a reszta, przez wszystkie te lata, „leżała odłogiem”. W tej chwili, tych niewykorzystanych terenów jest już znacznie więcej, gdyż eksport polskiej siarki skurczył się z kilku milionów do kilkuset tysięcy ton rocznie, z powodu konkurencji taniego surowca, odzyskiwanego przy przerobie ropy naftowej czy oczyszczaniu gazu. (W pewnym okresie polską siarkę, choć wyżej cenioną od surowca odzyskiwanego, bo pozbawioną zanieczyszczeń, np. metalami ciężkimi, eksportowano już tylko do Maroka).

Zmieniła się także technologia przeładunków. Gdy budowano gdański Siarkopol, zdecydowano się na niezwykle energochłonną technologię przewozu i przeładunków: siarka docierała do portu w formie płynnej, specjalnymi cysternami kolejowymi, a tam jej część przepompowywana była bezpośrednio na specjalistyczne statki, tzw. siarkowce, bądź do podgrzewanych zbiorników na terenie bazy. Część, po przefiltrowaniu, trafiała do wielkiej wieży, gdzie płynny surowiec przybierał formę szklistych granulek, które mogły być następnie transportowane pneumatycznie czy taśmociągami. Kolejna część surowca wylewana była na place, o łącznej powierzchni 6 ha, gdzie zastygała w formie ogromnych bloków. Były one następnie stopniowo kruszone, a pokawałkowana siarka trafiała taśmociągami na nabrzeże i do ładowni (niekoniecznie już specjalistycznych) statków. Bazę wyposażono ponadto w wielką bocznicę kolejową, z torami o łącznej długości 12 km, na których oczekiwały na rozładunek składy pociągów z cysternami. Do ich podgrzewania wybudowano potężną kotłownię, by zawarty w nich ładunek nie zakrzepł.

Kilka lat temu zrezygnowano z transportowania siarki płynnej. Jest ona granulowana zaraz po wydobyciu spod ziemi – i w tej formie transportowana dalej. To sprawiło, że znaczna część dotychczasowej infrastruktury gdańskiego Siarkopolu, jak: baza filtracji, wieża granulacyjna, magazyn, niektóre place, zbiorniki czy wiele torów kolejowych, stała się zbędna (jeden magazyn już rozebrano, podobny los czeka bazę filtracji; niebawem wysadzona zostanie w powietrze wieża). Na dodatek, parę lat temu, granulowaną siarkę zaczęto przeładowywać również w porcie gdyńskim, ponieważ nie wymagało to już specjalistycznych urządzeń. Gdynia okazała się o wiele tańsza. O ile wcześniej w Siarkopolu przeładowywano 450-500 tys. t tego surowca, to w zeszłym roku było go zaledwie 104 tys. t. Na placach mogących pomieścić jednorazowo 400 tys. t, obecnie znajduje się ich zaledwie kilka tysięcy. A przedsiębiorstwo, żeby zarobić na siebie – jak mówi prezes Siarkopolu, Krzysztof Urbaś – musiałoby obsługiwać minimum 350 tys. t. Gdyby nie fakt, że w zeszłym roku na place trafiał „na skład” surowiec z ostatniej czynnej kopalni siarki rodzimej, w Grzybowie (zaprzestanie tam wydobycia byłoby równoznaczne z likwidacją kopalni, gdyż skutki byłyby nieodwracalne), gdański Siarkopol zmuszony byłby ogłosić upadłość.

Na dodatek, wycofał się niedawno inny ważny klient Siarkopolu. Ponieważ przeładunki siarki zmniejszały się od lat, firma starała się obsługiwać również inne ładunki płynne. Część zbiorników przerobiono i przystosowano do magazynowania niektórych olejów bazowych, opałowych, paliwowych i roślinnych, czy melasy... Te właśnie zbiorniki dzierżawił wspomniany klient, co pozwalało dotąd firmie, mimo narastających strat, utrzymywać płynność finansową. Ale to już kwestia tygodni, gdy Siarkopol będzie zmuszony ogłosić upadłość – o ile jego właściciel nie podejmie kroków ratunkowych.

Adecyzyjny właściciel

Kryzysowa sytuacja w Siarkopolu utrzymuje się już od kilku lat. Główna to zasługa właściciela, Ministerstwa Skarbu Państwa, które posiada 100% akcji spółki. Mimo pogłębiającego się kryzysu, w spółce nie podejmowano przez lata żadnych radykalniejszych kroków zaradczych. Do rady nadzorczej znajdującej się w tarapatach spółki minister skarbu państwa, jako swoich reprezentantów, skierował chemika, prawnika i ministerialnego urzędnika czyli osoby mające raczej blade pojęcie o działalności portowej.

W 2007 r. Siarkopol uratowała przed bankructwem inna państwowa spółka – Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) „Przyjaźń”, udzielając 18 mln zł pożyczki. Dług urósł dziś do 22 mln zł, a ponieważ pożyczka obciąża hipotecznie grunty Siarkopolu, skutecznie uniemożliwia to tej spółce podjęcie rozmów z jakimkolwiek innym, oprócz PERN, ewentualnym partnerem.

Tymczasem, zarząd Siarkopolu przedstawił obecnemu właścicielowi, ministrowi skarbu państwa, kilka różnego rodzaju propozycji, dotyczących przyszłości spółki. Była wśród nich możliwość fuzji z PERN, ale także z innymi partnerami (wymagałoby to jednak uregulowania zobowiązań finansowych wobec tej firmy). Gdańska spółka mogłaby np. połączyć się z Kopalniami i Zakładami Chemicznymi Siarki „Siarkopol” w Grzybowie. Pozwoliłoby to na utrzymanie obecnej specjalizacji, ale i obsługę innych ładunków, np. węgla czy kruszyw – pod warunkiem wszakże, że przeładunki siarki odbywałyby się w obiegu zamkniętym, neutralnie dla otoczenia (pyląca siarka „odstrasza” inne ładunki, gdyż grozi ich zanieczyszczaniem). Rozważyć należałoby właściwie pozbycie się siarki z Siarkopolu w ogóle, co wydaje się o tyle rozsądne, że jej ilości obsługiwane tam nie są w stanie zapewnić egzystencji spółce. Otworzyłoby to zupełnie nowe możliwości zagospodarowania jej wielkich, w tym tych zupełnie niewykorzystywanych, terenów portowych.

Wśród proponowanych przez spółkę wariantów, była również konsolidacja jej terenów z portowymi (Siarkopol dzierżawi wieczyście tereny należące do skarbu państwa i gminy), czym jednak – jak dotąd – zarząd gdańskiego portu nie był zainteresowany, gdyż sam dysponuje znacznymi obszarami, które czekają na zagospodarowanie. Wchodziłoby w grę także utworzenie spółki z silnym zewnętrznym inwestorem, który spłaciłby PERN pożyczkę Siarkopolu i miałby środki na modernizacje oraz nowe projekty.

W samym sercu portu

A mogą być one rozliczne. Siarkopol nie dysponuje wprawdzie bezpośrednim dostępem do nabrzeży, ale jego tereny leżą zaledwie kilkaset metrów od Basenu Górniczego, w którym obsługiwane są ładunki suche masowe. W podobnej odległości znajduje się wiązka rurociągów biegnących do Naftoportu, z jednej strony, a do wielkiej bazy zbiorników PERN – z drugiej. Połączona jest ona dalej z całym systemem rurociągów „Przyjaźń” oraz rafineriami Lotos i Orlen. Inny system rurociągów i taśmociągów łączy je z nabrzeżem Obrońców Poczty Polskiej. Dzierżawione jest ono od zarządu portu przez spółkę operacyjną Siark-Port, ale umowa najmu wygasa za rok, a bez Siarkopolu, któremu świadczy usługi, firma ta traci rację bytu. Ponadto, niedaleko znajduje się nabrzeże Wisłoujście, o długości ponad 400 m, które (po modernizacji) także mogłoby obsługiwać ładunki przechodzące przez tereny Siarkopolu.

Spółka dysponuje ogromną, choć w znacznej mierze niewykorzystywaną, infrastrukturą kolejową. Tuż obok, przebiega Trasa Sucharskiego, która za kilka lat, po wybudowaniu obwodnicy południowej i tunelu drogowego pod Martwą Wisłą (patrz: „Namiary” 5/2010), stanie się jedną z głównych arterii komunikacyjnych Gdańska, a właściwie Trójmiasta, gdyż przejmie znaczną część ruchu z Warszawy i południa kraju do Sopotu, Gdyni – i dalej. Takie położenie wręcz predestynuje tereny Siarkopolu do utworzenia tam czegoś w rodzaju portowego centrum logistycznego (pod warunkiem pozbycia się stamtąd siarki). Koncepcję takiego uniwersalnego centrum, które mogłoby świadczyć różne usługi, m.in. obu gdańskim terminalom kontenerowym, zarząd spółki też przedstawił. (Swego czasu rozważano nawet pomysł przeniesienia tam całego Gdańskiego Terminalu Kontenerowego, ale obecnie wydaje się on nierealny).

Czekając na upadłość?

Najrealniejszym i najprawdopodobniejszym do zrealizowania wariantem – choć może nie najatrakcyjniejszym z punktu widzenia portu i spółki – będzie przejęcie Siarkopolu Gdańsk przez PERN. (Kończy się właśnie w spółce audyt zarządzony przez potencjalnego właściciela). Ale PERN nie ma właściwie – jak wynika z wywiadu udzielonego niedawno „Namiarom” przez jego prezesa, Roberta Soszyńskiego (patrz: nr 5/2010) – pomysłu na rychłe wykorzystanie potencjału, jaki kryje w sobie majątek Siarkopolu. Owszem, jego firma zamierza inwestować w porcie gdańskim i zbudować tam terminal – ale w innym miejscu (patrz: „Namiary” 6/2010). Tereny Siarkopolu PERN chce potraktować jako rezerwę do ewentualnego wykorzystania w bliżej nieokreślonej przyszłości. – Jeżeli okaże się, że nasz terminal to dobry biznes – powiedział nam prezes – to niewykluczone, że właśnie na terenach Siarkopolu będziemy budowali kolejne zbiorniki.

A jaka będzie przyszłość Siarkopolu, gdy okaże się, że był to kiepski biznes? Poza tym, wspomniany terminal to „skóra na niedźwiedziu”, gdyż PERN nawet jeszcze nie wydzierżawił od portu terenu pod jego budowę. Do realizacji jest więc daleka droga.

Także projekty dotyczące terenów Siarkopolu – nie dość, że odległe – mogą się okazać typowym wishfull thinking. W obecnym planie zagospodarowania przestrzennego jest np. zastrzeżenie, iż nie można tam będzie budować zbiorników o pojemności większej niż 25 tys. m3.

Siarkopol może się więc niebawem dostać w ręce kolejnego właściciela, który nie wie, co z nim począć. Zarząd spółki może by i wiedział, ale – nie znając intencji ani obecnego, ani przyszłego właściciela, i mając obciążoną hipotekę firmy – ręce ma związane. Jeśli w najbliższym czasie nie zapadną decyzje, które pozwolą uratować Siarkopol Gdańsk, niebawem ogłosi on upadłość. I może właśnie o to chodzi? Dostać, za kilkanaście milionów złotych, 52 ha terenów w samym sercu portu – to prawie darmo!

Maciej Borkowski

 

 
 home
© 2006 by Promare Sp. z o.o.
Promare Sp. z o.o., ul. Przebendowskich 29/3, 81-526 Gdynia

Tel.: +48-58-664 93 92, Fax: +48-58-664 90 69
KRS: 0000139605 , Regon: 191611126, NIP: 586-19-79-608
Prezes Zarzadu: Wladyslaw Jaszowski