|
12 kwietnia 2010 r. prezydent USA, na podstawie przepisów ustawy o nadzwyczajnych instrumentach ekonomicznych polityki zagranicznej (International Emergency Economic Powers Act) oraz ustawy o sytuacjach nadzwyczajnych dotyczących kraju (National Emergencies Act), wydał rozporządzenie wykonawcze nr 13536, w sprawie zabezpieczenia własności podmiotów czerpiących korzyści z konfliktu w Somalii (Executive Order. Blocking Property of Certain Persons Contributing to the Conflict in Somalia).
Na mocy rozporządzenia, zabezpieczeniu podlegają prawa majątkowe oraz środki pieniężne znajdujące się na terytorium USA, przysługujące osobom fizycznym lub jednostkom organizacyjnym wspierającym terroryzm, wyliczonym w załączniku nr 1 do rozporządzenia. Wspomniana lista może być uzupełniania przez sekretarza skarbu działającego w porozumieniu z sekretarzem stanu o kolejne podmioty, które uznane zostaną za:
- podejmujące działania zagrażające bezpośrednio albo pośrednio pokojowi, bezpieczeństwu oraz stabilności Somalii, w szczególności zaś dopuszczające się aktów piractwa morskiego lub zbrojnej napaści na statki u wybrzeży Somalii;
- podejmujące działania utrudniające dostarczanie, dystrybucję oraz dostęp do pomocy humanitarnej przeznaczonej dla Somalii;
- dostarczające, sprzedające, przekazujące, albo uzyskujące na terytorium Somalii broń, amunicję bądź podobne materiały;
- świadczące usługi, bądź przeprowadzające szkolenia w zakresie prowadzenia działań wojennych, obsługi broni itp.
Co jednak istotniejsze, rozporządzenie zakazuje udzielania jakiejkolwiek pomocy, w tym w szczególności finansowej, która może zostać wykorzystana bezpośrednio albo nawet pośrednio do realizacji wyliczonych powyżej działań i/albo przez podmioty wymienione w załączniku nr 1. Naruszający wprowadzony rozporządzeniem zakaz mogą zostać ukarani przez sekretarza skarbu ustanowieniem zabezpieczenia na ich prawach majątkowych wykonywanych na terytorium USA.
Na razie, nie sposób ocenić czy nowa regulacja zdoła zahamować narastającą falę piractwa, ale już dziś można stwierdzić, że wywołała spore poruszenie w środowisku armatorów uprawiających żeglugę u wybrzeży Somalii. Nowe prawo nie tylko bowiem de facto delegalizuje zapłatę okupów za statki porwane przez organizacje terrorystyczne, ale sprowadza na armatorów groźbę dodatkowej straty, w postaci sankcji nakładanych przez administrację USA. Co ciekawe, w sytuacji kiedy statek zostanie uprowadzony przez organizację niewymienioną w załączniku nr 1 lub na innym obszarze geograficznym niż wybrzeże Somalii, zapłata okupu nie będzie stanowiła naruszenia prawa. Tym samym, tradycyjne prawnicze kryteria wymierzania kary: wina oraz zamiar, zastąpione zostały przez nowe: terytorium, na którym dokonano przestępstwa, oraz przynależność polityczną przestępcy. Nie sposób również nie zauważyć, iż procedura aktualizacji listy podmiotów, które za zapłacenie okupu mogą być penalizowane, jest bardzo uproszczona. Z jednej strony, daje to administracji USA możliwość szybkiego dostosowania przepisów do nowych okoliczności, z drugiej jednak, jest całkowicie sprzeczne z anglosaską tradycją stabilnego prawa – i w konsekwencji podkopuje poczucie zaufania oraz bezpieczeństwa prawnego. Już sam fakt, iż w założeniu głównym źródłem informacji o aktualnej treści załącznika nr 1 ma być strona internetowa sekretarza skarbu, dowodzi, że lista podmiotów wspierających terroryzm może ulegać częstym zmianom. Wreszcie należy podnieść, iż nawet znajomość aktualnej treści listy nie chroni armatorów przed negatywnymi konsekwencjami uiszczenia okupu. W trakcie negocjacji z piratami, nie obowiązuje bowiem biznesowa etykieta, przewidująca wymianę wizytówek oraz wzajemne okazywanie pełnomocnictw. Negocjatorzy często nie znają nawet nazw organizacji, które dokonały porwania, a jedynie adresy bądź rachunki banków, na które mają zostać przelane pieniądze. Wiadomościami o docelowym, faktycznym odbiorcy okupu nie dysponują praktycznie nigdy. Innymi słowy, płacący armatorzy mogą nie mieć świadomości, iż bezpośrednio lub pośrednio przekazują pieniądze podmiotom znajdującym się na liście, a i tak narażeni są na sankcje przewidziane rozporządzeniem. Wszystko to powoduje, iż znaczna część komentatorów traktuje Rozporządzenie jako próbę przerzucenia przez niewydolne supermocarstwo ciężaru walki z terroryzmem i piractwem na podmioty prywatne.
Oceny rozporządzenia są tym bardziej krytyczne, iż po drugiej stronie Atlantyku prawo traktuje problem okupu płaconego piratom w sposób o wiele bardziej korzystny dla armatorów. Angielski High Court, obradujący pod przewodnictwem sędziego Davida Steel’a, w orzeczeniu z 18 lutego br., wydanym w sprawie Masefield AG vs. Amlin Corporate Member Ltd., dotyczącej zatrzymania w Zatoce Adeńskiej statku Bunga Melati Dua, rozstrzygnął, iż w świetle prawa angielskiego, płatność okupu wymuszonego aktem piractwa nie jest co do zasady nielegalna. W swoich rozważaniach, angielski sąd wziął pod uwagę, iż praktyka spełniania żądań wysuwanych przez piratów może nakręcać spiralę dalszych porwań. Jednakże ostatecznie przyjął, iż w sytuacji kiedy konwencjonalne mechanizmy ochrony własności statku oraz życia i zdrowia załogi okazują się nieskuteczne, obywatel powinien mieć możliwość podejmowania środków nadzwyczajnych. Co więcej, uzasadniając wydane orzeczenie, sąd podkreślił również, iż uznanie płatności okupu za nielegalne zniszczyłoby bujnie rozwijającą się gałąź rynku ubezpieczeń morskich, jaką jest sprzedaż polis typu K&R (kidnap and ransom). Tak daleko idąca ingerencja, wydała mu się z kolei nie do pogodzenia z zasadą swobody prowadzenia działalności gospodarczej oraz wolności zawierania umów. W tym samym okresie, reagując na to samo zagrożenie, systemy prawne dwóch państw funkcjonujących w środowisku common law i mających kluczowy wpływ na praktykę stosowaną w światowym transporcie morskim, w sposób diametralnie różny rozstrzygnęły to samo zagadnienie. O ile rozwiązanie przyjęte przez angielski sąd wpisuje się w wielowiekową tradycję ochrony praw własności prywatnej, w szczególności kiedy państwo nie jest w stanie zapewnić obywatelowi należnego bezpieczeństwa, o tyle podejście zaprezentowane przez prezydenta i administrację USA, stanowi swoistą realizację new deal, zapowiadanej w prezydenckiej kampanii wyborczej: państwo dążąc do wyznaczonych celów, może żądać od obywateli poświęceń. USA przypominają zatem po raz kolejny, że chociaż są „kolebką wolności i nowożytnej demokracji”, to jednocześnie od prawie dekady, znajdują się w stanie wojny, podczas której interesy indywidualne ustępują przed dobrem zbiorowości. Chociaż dziś nie sposób racjonalnie ocenić, która z prezentowanych filozofii okaże się skuteczniejsza, pewne jest jednak, że zwycięskie rozwiązanie stanie się formą kształtującą ustawodawstwa wszystkich krajów morskich.
Marek Czernis, Andrzej Oryl Autorzy są radcami prawnymi w Marek Czernis – Kancelaria Radcy Prawnego |